500+, 800+ i..co jeszcze?

Udostępnij

Być może narażę się tą wypowiedzią niektórym rodzicom. Staram się być jak najbardziej obiektywna i w zasadzie zawsze staram się wczuć w sytuację drugiej strony. Empatia to jednak bardzo przydatna cecha. Co mnie wkurza w obecnych rządach? Właśnie to rozdawnictwo pieniędzy. Rozumiem, że 500 + na pewno pomaga wielu rodzicom, kiedyś tego nie było i na pewno było dużo trudniej. Zdaję sobie sprawę, że dodatkowe pieniądze na finansowanie wydatków, związanych z wychowaniem dzieci, znacznie ułatwiają egzystencję.

Czy aby tego nie za dużo? Od stycznia PiS obiecało 800+. Może i byłabym w stanie to zrozumieć, gdyby na tym się kończyło. Jednak to nie wszystko. Wiele osób (oczywiście, że nie wszyscy, dlatego używałam sformułowania „wiele”, (od wrzucania „wszystkich do jednego wora jestem daleka”) otrzymuje nie tylko 500+, ale również stypendia, a to darmowe obiady w szkołach, a to książki za darmo (wiem, że tylko w szkole podstawowej, ale jednak), a to stypendia szkolne, a to 300 plus na rozpoczęcie roku szkolnego, a to „rodzinne”, a teraz doszły do tego darmowe laptopy.

Naprawdę rozumiem i zdaję sobie sprawę z tego, że wychowanie dziecka, a potem wyedukowanie go naprawdę wiele kosztuje. Pewnie nigdy nie były to „tanie rzeczy”, a jednak moi rodzice (czy też rodzice moich znajomych: starszych, młodszych – nieważne) też wychowywali nas, gdy byliśmy młodzi. Dbali o nas, potem o naszą edukację i nie mieli tych wszystkich dodatków. Wiem też, że na pewno było im dużo trudniej, dlatego uważam, że te 500+ to dobry pomysł i jest to „zdrowe”. Niestety, to rozdawnictwo poszło o wiele za daleko, a najgorsze jest to, że ktoś za to musi zapłacić. Ktoś, czy kto? No MY! Przecież państwo nie ma swoich pieniędzy, to są pieniądze podatników, czyli NAS!

Moje poglądy też podyktowane są tym, że wiele osób (oczywiście nie wszystkie) tak naprawdę nie inwestuje tych pieniędzy na dzieci. Przeznaczane są one zupełnie na inne cele, często niemające nic wspólnego z potrzebami dzieci. Takie zachowania z kolei drażnią tych, którzy uczciwie pracują na swoją pensję. Tymczasem mamusie mające „bąbelki” chodzą zadowolone, dobrze ubrane, z nienagannymi paznokciami wprost z salonu kosmetycznego. Nie mam nic przeciwko, ale niech robią to za swoje pieniądze.

I na koniec… Naprawdę nie ma innego sposobu, aby wyrównać szanse i zwiększyć dzietność, niż rozdawnictwo i zwiększanie inflacji i to z kieszeni nas wszystkich?

34
1

Podobne artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

3 Komentarze

  1. Szanowni Państwo !
    Chcę podzielić się z Państwem moją opinią na temat pomocy socjalnej ( 500+ ) 800+ . I nie będą to superlatywy. Program 500+ miał sprzyjać i podnosić przyrost naturalny społeczeństwa . Natomiast obserwuje się skutek odwrotny . Świadczenie to przypada głównie na osoby w wieku produkcyjnym ( 25-35 lat życia ) a te osoby nie mają zatrudnienia i niechętnie jego szukają .Dla wielu młodych osób awans , dokształcanie się czy zatrudnienie staje się nieopłacalne . Problem ten może się pogłębić dla tych osób , gdy odchowają one swoje dzieci i jako dojrzałe będą starały się o podjęcie pracy . Dla pracodawców nie będą to osoby atrakcyjne zawodowo .
    Moim zdaniem kombinacja zarówno świadczeń społecznych jak i obciążeń powinna być skonstruowana w taki sposób , by zatrudnienie było korzyścią zarówno dla pracownika jak i pracodawcy .Na chwilę obecną tworzy się znaczny problem dezaktywizacji zawodowej znacznej grupy społecznej .Obciąża się w ten sposób również pozostałych obywateli RP , którzy z własnych podatków płacą daninę do budżetu na rzecz osób niezarobkujących . Nie sprzyja to też wzrostowi gospodarczemu państwa .
    Ktoś powie , iż jestem niesprawiedliwa , ze względu na osoby mniej zamożne . Lecz czy nie lepszym rozwiązaniem byłoby przydzielenie dodatku do pensji pracownika niż utrzymywanie młodej osoby biernie zawodowo ?

    Grażyna Wieczorkiewicz