Przedzierając się przez gąszcze ustaw…

Udostępnij

Często się zastanawiamy, dlaczego w Polsce to prawo jest tak skomplikowane? Dlaczego ustawy, paragrafy są tak trudne do rozszyfrowania? Wiele razy krytykuje się urzędników, ba! Nawet prawników. Prawo w Polsce nie jest po prostu jednoznaczne, nieczytelne, wręcz bywa skomplikowane. Zacznijmy jednak od początku…

Poniedziałkowy poranek. Do drzwi dzwonek. Niezadowolony z racji rozpoczęcia nowego tygodnia, przeciętny Kowalski otwiera drzwi. Listonosz. „O! Pewnie znowu jakiś rachunek. Gdyby chociaż raz napisali, że coś wygrałem” – myśli. Za drzwiami kto? Uśmiechnięty, starszy Pan, nie zważając na poniedziałek, wręcza Kowalskiemu list, prosząc uprzejmie o pokwitowanie odbioru. Polecony. Ubezpieczyciel. Kowalski miał problem – jego mieszkanie zostało zalane przez sąsiada. Starali się o odszkodowanie i pokrycie kosztów z ubezpieczenia, ale to nasze prawo… Jak to wszystko długo trwa. W końcu się doczekał odpowiedzi. Szybko więc pożegnał się z miłym Panem Listonoszem i czym prędzej zaczął czytać list. Przeczytał pierwszy raz, potem drugi, za jakiś czas trzeci. Całość wydaje się być jakaś niezrozumiała, jakby po chińsku. Pełno odnośników do ustaw, paragrafów, ustępów. Czytanie listów od ubezpieczyciela, z banku, z urzędu przypomina wizytę w Escape Roomie. I to w takim, w którym masz wiele kluczy i za nic w świecie nie wiesz, co do czego pasuje.

Niestety, tak to bywa  w praktyce. Prawo w Polsce jest niezrozumiałe, skomplikowane, pełne niejasności, odnośników. Co ciekawe, zależy w większości „od sposobu interpretacji”. Od tego „jak podejdzie” do tego prawnik czy urzędnik. Każdy medal ma też dwie strony. Osoby pracujące w instytucjach takich jak: urzędy miast, gmin, urzędy skarbowe, urzędy pracy itp. też nie mają łatwo. Na co dzień stykają się z przepisami, które są niejednoznaczne, a przez co utrudniają obsługę petentów. Mimo, że w zasadzie każdy urząd ma do dyspozycji dział prawny – wiele kwestii pozostaje niespójnych, niełatwych do wytłumaczenia. Niekiedy naprawdę trzeba się wczytać w ustawy, z których jesteśmy odsyłani od jednych do drugich. Przypomina to spacer po dżungli i odgarnianie przeszkód. Im dalej, tym gorzej, bo jest ich coraz więcej i są coraz trudniejsze.

O ile urzędnicy mają do dyspozycji prawników, o tyle przeciętny Kowalski pozostaje być skazany na siebie. Co w takiej sytuacji ma zrobić? Do kogo się zgłosić? Pismo wydaje się być niezrozumiałe, a nie daj Boże, gdy należy uzupełnić dokumentację. „Co oni takiego chcą?” W tym przypadku jedynym wyjściem jest udać się do instytucji, która pismo wysłała. Tam powinniśmy uzyskać niezbędne informacje, chociaż… w praktyce też z tym różnie bywa. Lecz to już temat na inny artykuł…

22
0

Podobne artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *