Zemsta towarzyszy PRL

Udostępnij

1989 rok to była dla nich katastrofa. Runął system, w którym się wychowali, wyedukowali i nauczyli w nim sobie radzić. Znali jego ciemną stronę, ale wiedzieli, jak załatwić sobie kartki na czekoladę, gdzie zanieść kawę, aby przyspieszyć sprawy w urzędzie i jak dać w łapę milicjantowi, aby nie zatrzymał, gdy wracali z chrzcin po pijaku samochodem.

Cenili darmowe rozmowy telefoniczne, kradli z powodzeniem prąd i nie musieli zastanawiać się godzinami jaki kanał w tv oglądać, bo były dwa i do tego słuszne.

Jacyś nieudacznicy stoczniowcy i górnicy walczyli o chleb, ale przecież reszcie było dobrze.

W bloku mieszkał towarzysz i jak się do niego poszło to potrafił jednym telefonem wszystko załatwić.

Po co było to zmieniać?

Transformacja strasznie ich uderzyła. Zburzyła im cały porządek świata i wyrzuciła na margines. Poza niektórymi, którzy wiedzieli co i jak prywatyzować i w jakim sektorze umocować kolegów reszta zbiedniała.

Teraz nie liczyło się już kto i ile gdzie pracował i kogo znał, ale liczyła się wiedza pracowitość i umiejętności.

Nagle z mentorów stali się nikim i za chwilę poszli na emeryturę. Emeryturę niską, ale aby było sprawiedliwie to jeszcze tym „umoczonym” połowę zabrano.

Widzimy ich codziennie w aptekach u lekarzy i w kościołach. Ich życie polega głównie na planowaniu zakupów spożywczych, wizyt u lekarza, aby ktoś chciał z nimi porozmawiać i oglądanie TVP, albo seriali albo „szczujni”.

Jeśli szukają rozrywki to wezwą straż miejską lub policję, aby uprzykrzyć życie sąsiadom albo pojadą na miesięcznicę powyzywać tych drugich co nie wierzą w Macierewicza i zamach.

W 2005, a potem w 2015 poczuli się ważni. Wygrali wybory.

Wprawdzie w 2007 już przegrali, ale zapamiętali lekcję zdrajców z LPR i Samoobrony i w 2015 już mogli samodzielnie cieszyć się sukcesem.

Dostali to o czym marzyli.

Zobaczyli jak nowa klasa średnia dostaje po dupie. Jak znienawidzone Sądy orzekające zgodnie z prawem zostają zawłaszczone przez aparatczyków. Jak administracja wraca do władzy towarzyszy partyjnych. Jak znów tłuste koty obsiadają całe państwo i jak opozycja krzyczy i jęczy i nic nie może zrobić.

Jak znów aborcja, lewacy, geje i lesbijki dostają łomot od w końcu fajnej, jak za dawnych lat Policji, i jak znów na czele państwa stoją posłuszni głupcy.

Jakaż to radość słuchać Szydło, Dudę i Kaczyńskiego. Ile w tym poezji sprzed lat.

A Morawiecki, przecież tego jak kłamie nie powstydziły się sam Towarzysz Gierek.

TVP znów szczuje, a wszyscy biedniejemy.

Ale nie oni. Oni dostają 13,14,15 emeryturę i to do nich przyjeżdżają ministrowie, aby prosić o głosy.

Szydłobusy, Kaczobusy, Ziobrobusy przyjeżdżają i odjeżdżają, a kiełbasa zostaje. I pewność, że już sąsiad się nie będzie cieszył z nowego samochodu, bo jak podskoczy to mu KAS wjedzie do domu i wszystko zabierze. Przecież jeśli ma za dużo to na pewno złodziej i spekulant na węglu lub mieszkaniach.

Po co im benzyna, skoro nigdzie nie jeżdżą po co jakaś wyimaginowana wspólnota, skoro oni się do niej nie pchali i nic nie mają od niej, skoro znów stali się panami we własnym świecie.

Znów mogą skandować Jarosław lub Antoni i znów bezkarnie mogą lać lewaków i innych odmieńców.

Mają swojego Rydzyka i Bąkiewicza i liczą, że znów wejdą ruscy i zrobią porządek, a oni zamkną oczy spokojnie, że znów jest po staremu i zostawili Polskę w dobrych rękach towarzyszy i ich wiernych naśladowców.

894
32

Podobne artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *